Blog Marcina Bojko

Linux,Windows,serwer, i tak dalej ;)

Jak przeniosłem rodzinkę na Androida …

Zaczęło się oczywiście ode mnie. Jakieś 2 lata temu, jako szczęśliwy posiadacz HTC HD2 zacząłem rozmyślania ‚whatif’ pod kątem instalacji Androida i posiadania opcji dual-boot.
Szybki search na XDA, właściwy ROM i …. wsiąkłem.

Odkrywałem po kolei wszystkie opcje jak: maile (gmail) push, synchronizacja i edycja kontaktów/kalendarza/zadań online, Dropboxa w wersji Mobile, rootowania, pisania własnych skryptów, jednocześnie udzielając się w rozwoju nieoficjalnego portu CyanogenMod 7.x dla HTC HD2 (AmeriCan Android – ACA).

Tymczasem moi bliscy (żona i syn), przyzwyczajeni do tego iż telefon służy „do dzwonienia” z pobłażliwością spoglądali na moje odkrycia („These eyePhones are phones too?‚), z czasem przyzwyczajając się iż jak na geeka przystało wszystkie ważne informacje posiadam w telefonie. Przydawało się w sytuacji gdy panikując pod znudzonym okiem rejestratorki NFZ poszukiwałem numeru PESEL swojego dziecka, czując na plecach oddechy identycznych aczkolwiek technologocznie bardziej zapóźnionych desperatów z kolejki za mną.

Przydawało się gdy robiąc tygodniowe zakupy otrzymywałem Gmailową wiadomość nadawaną z desktopa szanownej małżonki, z listą długości niemal Nowego Testamentu (każdy kto próbował przesłać sms’em dłuższy tekst wie jakie jest to wyzwanie).

Przydawało się gdy kilka sekund po zrobieniu kolejnego zdjęcia pociechy na zajęciach z robotyki, czy rodzinnego spaceru w parku, wiadomość stawała się publiczna na Facebooku wzbudzając komentarze rodziny i znajomych lub pojawiała się w rodzinnym Dropboxie wzbudzając sensację u Babci lub Dziadka.

Przydawała się, kiedy podczas długiego oczekiwania w poczekalniach lekarskich, gabinetach, klasach zajęć dodatkowyvch czy też innego rodzaju poczekalniach pociecha zadowalała się partyjka Angry Birds, Ceramic Destroyer czy też SplitIt oszczędzając nam dantejskich scen znanych jako tragedia w 3 aktach: ‚Nudzę się’, „Dlaczego tu musimy czekać”, „Chcę do domu„.

O dziwo – rewolucja rozpoczęła się od Młodego, który znudzony swoim dumb/slow-phonem (LG KP501) rozpoczął starania o Androida na miarę kota ze Shreka. Okazja zdarzyła się parę dni poźniej, gdy znajomy pozbywał się swojego Galaxy Spica (I5900) wzbogaconego o CustomRom na jakże cenionym CyanogenModzie.

Proces migracji przebiegł błyskawicznie (z jednym małym wyjątkiem – niemożność oficjalnego utworzenia konta w usłudze Gmail dla nieletnich), kontakty, SMS’y, filmy i zdjęcia zostały zaimportowane bez większych problemów.

Dane pakietowe wyłączone (ehem,ehem), użytkownik poinstruowany jak używać domowego AP, powiązanie kont kręgiem Rodzina, filtr SafeSearch, wspólny katalog w Dropboxie, wspólne konszachty, narady i ‚konferencje’ i … dokonała się kolejna R(ewolucja) – żona oświadczyła iż też tak chce.

Kolejna okazja parę dni później i została posiadaczem SE Xperia 10 Mini Pro – tym razem z domyślnym ROM’em (no dobrze, zrootowanym domyślnym ROM’em – ot kaprys geeka). Również kolejna porcja weekendowej teori, AP tu, Wifi tu, Gmail tu …. i zaczęło się.
Zaczynam się bać.

 

 

Written by marcinbojko

Lipiec 13, 2012 @ 20:54

Napisane w Uncategorized

%d bloggers like this: