Blog Marcina Bojko

Linux,Windows,serwer, i tak dalej ;)

Jak bezpiecznie kasować…

Nie, bynajmniej – nie konkurencję 🙂

Sprawa wygląda tak: przez kilka ostatnich lat nazbierało mi się w domu kilka(naście ehem ehem) dysków twardych. Zbierałem je metodą: kup nowy dysk, wstaw, przerzuć dane, stary dysk odłóż na półkę. Jednym rzutem wystawiłem to wszystko na alledrogo :). Jednakże w trosce o to aby dane na tychże dyskach pozostały osobiste (a nie publiczne) chciałem znaleźć jakąś metodę kasowania tychże.

Od razu wyjaśniam – nie należę do paranoików, dla których 35-krotne przejście metodą Guttmana jest tylko wstępem do dobrze zapowiadającego się czyszczenia. Uważam iż w warunkach domowych całość spokojnie załatwi jedno-przejściowe zerowanie. Do tej pory używałem do takich operacji programu DBAN – Darik’s Boot and Nuke – czyli specjalnego małego distro przeznaczonego jedynie do czyszczenia.

Użycie tegoż, niestety blokuje kompa na długie godziny, co więcej – nie radzi sobie najlepiej w przypadku urządzeń podłączonych za pomocą USB.  Co w przypadku gdy chcemy wykonać to jednocześnie pracując na swoich maszynach? Dodatkowego software’u pod Windows istnieje multum – zaczynając od Erasera, na Smart Wipe kończąc. A co z Linuxem ?

Znalazłem sposoby dwa – na szybko:

1. dd – jak zwykle niezawodne.

Na wskazanym dysku zakładamy partycję podstawową, typ Linux. Tworzymy na niej filesystem np. ext3. Wykonujemy mount pod wskazanym mount pointem np. /media/disk

Teraz:

# dd if=/dev/zero of=/media/disk/zero.plk bs=8192

I niestety grzecznie czekamy (można w ramach kontroli w sąsiednim procesie odpalić ‚watch df -h’)

Po zakończeniu operacji, zakładając iż nasz dysk to sdb, kasujemy informację o partycjach i fs:

# dd if=/dev/zero of=/dev/sdb bs=8192 count=10240

Prosta operacja zerowania w warunkach domowych – zakończona.

2. shred

Co prawda shred jest przystosowany do usuwania zawartości plików, ale i z dyskami sobie poradzi

– odmontować wszystkie ew. zamontowane wolumeny z niszczonego dysku (w przykładzie: /dev/sdb)

# shred -vfz /dev/sdb

I  grzecznie czekamy na zakończenie operacji (4 przebiegowej, ostatni przebieg to zerowanie)

Written by marcinbojko

Maj 16, 2011 @ 10:06

Napisane w Uncategorized

Tagged with , ,

komentarzy 15

Subscribe to comments with RSS.

  1. Nie ma potrzeby montować dysku jako partycja.
    dd if=/dev/zero of=/dev/sdx

    Można wyzerować czy zapisać z random dysk jako urządzenie bez montowania go, nawet jeśli nie ma na nim filesystemu. Testowane wielokrotnie, zerowałem nawet dyski, które były kawałkami macierzy RAID.

    Arek

    Maj 16, 2011 at 11:18

  2. Można, oczywiście dd ma gdzieś co zeruje. Jednakże bez tego tricku, o ile nie będziesz wysyłał sygnału -USR1 do procesu dd – nie zobaczysz postępu.
    Zabawa z zerowaniem fs a nie urządzenia blokowego ma za zadanie śledzić postęp przez watch df -h 😉

    marcinbojko

    Maj 16, 2011 at 11:24

  3. Znam bardziej zaawansowane metody kasowania danych. Znacznie szybsze, a jedyną ich wadą jest zużycie siły kinetycznej. Młot 5-kilowy i prask go w bebechy! Odzyskanie danych bez użycia „military grade computer forensic software/hardware” gwarantowane. Koś ma lepszy pomysł?

    OK, poddaje się jeśli jeździsz kilkutonowym walcem. To raczej bije młotek (no pun intended) wielokrotnie. 😀

    NintendoPassion

    Maj 16, 2011 at 11:26

  4. No dzięki Mario, ale ja zamierzałem jeszcze te dyski sprzedać. A co mogę zrobić z rozwalonym i zdehermetyzowanym złomem? Sprzedać jako edycję kolekcjonerską Wiedzmina 2 ? 😉

    marcinbojko

    Maj 16, 2011 at 11:28

    • Oj wiem, wiem. Wypowiedź laika 😛

      O Wiedźminie 2 nie wspominaj. Jestem tym z wybranej-olanej grupy 10 000 użytkowników, którzy kupili EK. Nawet nie otworzyłem. Czuję się zfrajerowany przez CDP.

      No ze złomem już nic nie zrobisz. Możesz użyć jako element dekoracyjny wokół głowy Geralta 😛

      A co do dysku, to fakycznie, mógłbym skorzystać z opisanej przez Ciebie metody, ale komu tam są potrzebne stare dyski o pojemności „przepisu kucharskiego”?

      NintendoPassion

      Maj 18, 2011 at 07:58

      • Zdziwisz się – został mi jeden. Dzisiaj świeża dostawa od brata 😉

        marcinbojko

        Maj 18, 2011 at 08:39

  5. Młotkiem się wbija gwoździe, a nie zeruje dyski ;). Zerowanie to nie szrotowanie sprzętu :P.

    Co do dd to hm nie zwracałem nigdy uwagi, że nie widzę postępu procesu. odpalałem kolejną sesję konsoli i zapominałem, jak skończył to było gotowe :P.

    Arek

    Maj 16, 2011 at 11:40

    • Młotek, hmm, to takie ciekawe urządzenie wielofunkcyjne 😛 Zapewne znalazło by się kilka innych zastosowań.

      NintendoPassion

      Maj 18, 2011 at 08:01

  6. To sprawdź ile dni i nocy będzie trwało zerowanie dysków 2x2TB :))))

    marcinbojko

    Maj 16, 2011 at 11:45

  7. Nie poniewiera mi się żaden 2TB chętny na zerowanie akurat :P.

    Arek

    Maj 16, 2011 at 11:47

  8. Podpowiedź: minimum 24h 😉

    marcinbojko

    Maj 16, 2011 at 12:19

  9. Ten wpis przypomniał mi jak kiedyś musiałem pozbyć się dysku, na którym miałem pewne prywatne dane. Sprzedawać nie chciałem – bo lekko walnięty był – ale zamazać dane trzeba. Wtedy też zobaczyłem pierwszy raz bebechy dysku 😉

    Co do „starych” dysków – zawsze wymieniem po upływie 3 lat – te stare zostawiam sobie jako przechowalnie, bądź taki większy pendrive – po pewnym czasie szuflada dysków się robi 😀

    Andrzej Ośmiałowski

    Maj 18, 2011 at 13:30

    • Właśnie o takiej szufladzie dysków mówię 😉

      marcinbojko

      Maj 18, 2011 at 16:58

  10. Znam bardziej zaawansowane metody kasowania danych. Znacznie szybsze, a jedyną ich wadą jest zużycie siły kinetycznej. Młot 5-kilowy i prask go w bebechy! Odzyskanie danych bez użycia „military grade computer forensic software/hardware” gwarantowane. Koś ma lepszy pomysł?…OK, poddaje się jeśli jeździsz kilkutonowym walcem. To raczej bije młotek (no pun intended) wielokrotnie.
    +1

    Stoddard Ergle

    Maj 19, 2011 at 18:33

    • Ja mam – degausser 🙂

      marcinbojko

      Czerwiec 2, 2011 at 09:00


Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: