Blog Marcina Bojko

Linux,Windows,serwer, i tak dalej ;)

Paczkomaty/Merlin – WTF?

Kilka tygodni temu miałem okazję kupować kilka książek w Merlin.pl. Wszyscy, którzy cokolwiek kupowali on-line (a są tacy co NIE kupowali?) wiedzą, iż prawdziwym wrzodem w …ogonie może okazać się sposób i cena dostawy.

Do wyboru zazwyczaj mamy nieśmiertelną i niezatapialną Pocztę Polską ze swoją zasadą: ‚dostarczymy kiedy MY chcemy i w cenie w jakiej MY chcemy‚. Wypisywać tu mogę długo, zaczynając od ceny przesyłki oscylujące ca. koło 12-13 złotych, ciekawego systemu ‚trackingu i monitoringu’ realizowanego przez PP (Pan za miesiąc napisze reklamacje, to się zastanowimy) i absolutnej niezdolności listonoszy do zmieszczenia standardowego formatu B5/A4 w klasycznych skrzynkach pocztowych, dzięki czemu czeka nas bieg do pobliskiego okienka pocztowego (byle nie tego samego dnia, bo …. się nie da). Wspominać o czasie dostarczenia (od 3 dni do nieskończoności), ilości zaginionych przesyłek (rzut kostką dwunastościenną razy współczynnik inflacji)?

Z drugiej strony mamy przesyłki kurierskie – drogie (ca 17-19 zeta), dostarczane ZAZWYCZAJ na drugi dzień w dziwnych godzinach po 18. Dlaczego zazwyczaj? Kurierzy mają generalnie w nosie drobnicę, wychodząc z założenia że taki uczciwy obywatel w g. 8-17 zazwyczaj jest poza miejscem zamieszkania, stąd jakiekolwiek odwiedziny rejonu przed 17 z reguły się nie opłacają. Nie raz i nie dwa zdarzyło mi się czekać na takiego ‚jelonka’ co to rewir dopiero zaczyna obchodzić po 19.

Ceny – w przypadku zamawiania towarów za klasyczne 50-100 zł, musimy koło 18-30% poświęcić na jakże upojne koszty przesyłki. W tej cenie to już nawet się opłaci przeteleportowac do pobliskiego Empiku, i o ile Wasz towar nie będzie zbytnio niszowy, mamy szanse na zakup w przestrzelonej wartości.

A tu Merlin wziął się i zrobił, wykorzystując genialne (bez złościwości) rozwiązanie InPostu czyli paczkomaty. Paczkomat – ot kilka/kilkanaście kontenerków rozmieszczonych po kilka/kilkanaście na miasto, posiadających własny panel do wprowadzania kodu przesyłki. Rozwiązanie proste: zamawiasz, płacisz, wskazujesz wybrany paczkomat, dostajesz SMS po przyjściu paczki (24h później), jedziesz, wstukujesz kod z SMS’a, otwiera się skrytka, odbierasz.

Genialne! Odbiorę tam gdzie JA chce, KIEDY chcę (24h na dobę, przeważnie w monitorowanej przestrzeni/obecności stacji benzynowej). Cena – wybitnie wskazująca na rozsądek bo na poziomie 6,5 PLN.

Użyłem. Zadziałało wszystko gładko (może tylko z tym iż powiadomienia mailowe przyszło jakieś 12h PO tym jak odebrałem przesyłkę na podstawie info z SMS’a 😉 ). No i super, postanawiam sobie szybko iż będzie to mój jedyny/ulubiony sposób odbierania przesyłek.

Czas zamówić w Merlinie prezenty gwiazdkowe (no co, dobra cena, dostępność, wszystko w jednym miejscu, i te szczęsne paczkomaty). Szaleję więc dzisiaj po działach Merlina, wrzucam do koszyka, idę zamawiać …. i tutaj zonk.

Furda że Merlin twierdzi iż dla mojego zadowolenia i podwyższonego standardu obsługi podzieli zamówienie na 2 części (wg. działów). Okej, przeżyję. Z mniejszym zadowoleniem przyjałem fakt iż do KAŻDEGO zamówienia będzie oddzielna cena – w praktyce podwójna – za przesyłkę. No zaraz, gdzie tu sens? Wracamy co ceny przesyłki kurierskiej?

Dobra, jakoś przeżyję. Przebrnąłem przez zamówienie numer jeden, wybrałem paczkomat uiściłem kwotę, okej. Idę do zamówienia numer 2, wybieram paczkomat … a kicha …  Z TEGO magazynu paczkomatem nie realizujemy. Znaczy realizujemy ale w Polsce klasy A, znaczy. Warszawa. Wrocław. Szczecin. Katowice (???). Reszta świata – Poczta Polska/przesyłka kurierska.

Ktoś jak widzę w trosce o lepszą obsługę Klienta przenosząc/dzieląc magazyny (ruch wybitnie managersko-optymalizujący) zadbał o naszą wygodę. Se decyduj Szanowny Klijencie (pisowania oryginalna 🙂 ) czy zamawiasz 2 razy przesyłkę czy przesyłkę I PRZESYŁKĘ. No Merlin jednym zdaniem Grinchowo postanowił nam zepsuć święta 😉

Drogi Merlinie

rozbij sobie o kant 4 liter takie udogodnienia STOP

I Twojemu kotu też STOP.

ARGHHHHH!!!!!

Written by marcinbojko

Grudzień 7, 2009 @ 16:30

Napisane w Uncategorized

komentarzy 6

Subscribe to comments with RSS.

  1. W fazie testowej paczkomaty były spoko. Wszystko działało tak jak bym sobie to wyobrażał, że powinno działać.

    Po fazie testowej pojawił się ciekawy punkt w czasie zakładania konta bez którego konta założyć się nie da:

    „Wyrażam zgodę na gromadzenie, wielokrotne przetwarzanie i transfer danych osobowych dla celów marketingowo-handlowych Integer.pl S.A. w Krakowie, Inpost sp. z o.o. w Krakowie i InPost Paczkomaty sp. z o.o. w Krakowie oraz na udostępnianie danych osobowych podmiotom trzecim współpracującym z Integer.pl S.A. w Krakowie, Inpost sp. z o.o. w Krakowie i InPost Paczkomaty sp. z o.o. w Krakowie dla potrzeb niezbędnych dla realizacji usługi Paczkomaty 24/7, zgodnie z art. 23 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r. Nr 101, poz. 926). Dane będą zbierane i przetwarzane przez InPost Paczkomaty sp. z o.o., InPost sp. z o.o., Integer.pl S.A. mające siedzibę w Krakowie (30-624 Kraków, ul. Malborska 130), z zachowaniem prawa dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.”

    Ja dziękuje postoję i zamówię pocztą/kurierek/kimkolwiek kto mnie nie będzie spamował później do końca życia.

    LCF

    Grudzień 7, 2009 at 17:36

  2. Hmmm… ciekawe, ale jeszcze spam na komórkę nie zaczął przyłazić.

    marcinbojko

    Grudzień 7, 2009 at 21:54

  3. Takie właśnie drobnostki w Polsce będą mnie wkuffiać. Nie muszę Ci mówić, że przesyłki w USA i metody dostarczenia są dostępne nawet dla niewidomych? A koszty przesyłek GRATIS, to już coraz bardziej stosowana promocja, aby zwabić klienta. Nie wspomnę także o takich bajerach, jak kupowanie z innego stanu, w którym firma nie posiada fizycznej siedziby co za sobą niesie mały bonusik: brak opodatkowania. Mógłbym Ci tutaj nocami opowiadać jak sobie robiłem zakupy na kilkaset zielonych i ze spokojną głową klikam: „Order”. Przychodzę do domciu, paczuszka bezpiecznie leży pod drzwiami.
    Miałem w Polsce doświadczenie, jak to zamówiliśmy pralkę z MediaMarkt w Krakowie. Kierowca zadzwonił i powiedział, że nie może znaleźć miejsca, że lecimy sobie w kulki i ogólnie, że to „my” (czyt: klienci) lecimy sobie z nim w kulki. Że to MY! tracimy jego cenny czas. Nie dość że dzwonienie do centrali NIC nie pomogło, to spokojnie nas olali i AGD przywieźli trzy dni później. Pojechałem do sklepu, ze strofowałem sprzedawczynię. I co?… KOMPLETNIE NIC.
    Dzięki Bogu, że cała moja elektronika jest na 110V i NTSC. Nadal będę sobie kupował z hAmeryki i spokojnie wszystko sprowadzał.
    Marcinie, kurier firmy DOMA Services w Polsce dowozi z podpisem adresata. NIE MA MOWY aby paczka zginęła!

    Temat woda, ale aż się zbulwersowałem, bo dla mnie w USA jest to nie do pomyślenia. Wystarczy tylko, że głośniej się odezwiesz a firma dołoży wszelkich starań, abyś tylko do nich wrócił a dobre imię firmy zostało nieskalane.

    Aż sobie ten wpis na blogu wkleję…

    Wesołych Świąt!

    NintendoPassion

    Grudzień 10, 2009 at 04:33

  4. To tylko kropla w morzu, samo wysyłanie Pocztą Polską (i odbieranie) zasługuje na esej. Z przykładów? List z kartą kredytową z banku zamiast do skrzynki pocztowej wciśnięty w futrynę drzwi. Awizo na polecony dostarczane jeszcze 2 razy po jego odebraniu. Przesyłka z HongKongu idąca do Polski 5 dni a w Polsce kolejne 8. Tragedia 😉

    marcinbojko

    Grudzień 10, 2009 at 09:03

    • Najbardziej załamuje mnie bez karalność poczty. Kompletny brak pociągnięcia do odpowiedzialności osób odpowiedzialnych za działalność poszczególnych punktów poczty. Dla mnie to szok totalny.

      NintendoPassion

      Grudzień 13, 2009 at 03:33


Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: