Blog Marcina Bojko

Linux,Windows,serwer, i tak dalej ;)

Kto nie RISC’uje daleko nie jedzie ;)

hp9000

Historia zaczyna się jak wszystkie – był sobie serwer HP 9000. W radosnym roku 1995 został uruchomiony w jednej z państwowych instytucji obsługując cały oddział i zapewniając niezbędne aplikacje, pod kontrolą systemu HP-UX. Chociaż dookoła tejże maszyny jak grzyby po deszczu wyrastały nowe maszyny, nowe szafy, nowe zwirtualizowane środowiska, maszyna wciąż okazywała się potrzebna zapewniając odpowiednie konektory do pracujących baz danych.

W tymże roku 1995 został opracowany podstawowy scenariusz DR (Disaster Recovery) odtwarzania pełnego systemu z napędów taśmowych. Procedura przetrwała, same napędy jak i taśmy niekoniecznie 😉 W związku ze zbliżającym się widmem awarii zostałem poproszony o przygotowanie planu ratunkowego pozwalającego na pełne odtworzenie systemu wraz z bieżącymi runetime’ami.

Dłuższą chwilę zajęło wyszukiwanie informacji o maszynie w części ‚Discontinued’ na stronie HP. WIzja lokalna potwierdziła założenia – magistrala SCSI (FAST), złącza wewnętrzne w standardzie HS50, wraz z dyskiem na taśmie znajdują się CDROM SCSI oraz napęd taśmowy – jeden z pierwszych DDS’ów 😉

Szatański plan ewoluował w następujące formie

Wariant A

Odszukujemy dystrybucję Linuxa wydaną dla PA-RISC (koniecznie live) i zmuszamy IPL’a maszyny do startu z tejże. Mają uruchomionego Linuxa możemy dostarczyć odpowiednie narzędzie do wykonania snapshotu sektorów startowych, tablicy partycji oraz samego systemu. Przygotowujemy procedurę odzysku – operację odwrotną dla procedury zabezpieczenia danych, również opartą o dystrybucję Linux wydaną dla PA-RISC.

Wariant B

Wykorzystując sytuację iż cały system pracuje na pojedynczym dysku SCSI  2.1 GB w standardzie Fast-SCSI HS50 – patrz poniżej – odnajdujemy odpowiedni kontroler SCSI, uruchamiamy maszynę pod kontrolą systemu Linux, odnajdujemy informację o możliwościach odczytu tablicy partycji systemu HP-UX i za pomocą odpowiedniego narzędzia wykonujemy kopię wskazanego dysku do obrazu a następnie na dysk ‚awaryjny’. Dodam iż odszukanie kontrolera ze złączem Fast nie sprawiło większego problemu, natomiast dysku o pojemności większej niż 2.1 GB już tak 😉

Wariant C

Idziemy na żywioł 😉

Wariant A odpadł bardzo szybko – brak odpowiedniej dystrybucji live

Wariant B wykrzaczył się w połowie – OpenSuse w wersji 11.0 i 11.1 nie były w stanie odnaleźć na wskazanym dysku żadnych partycji. Ponieważ – czysto teoretycznie – powinny to zrobić, musieliśmy założyć iż kontroler HP 9000 nieco inaczej odczytuję geometrię dysku, stąd niepowodzenie w odczycie tejże dla kontrolera Tekram i systemu Linux.

Ostatnią deską ratunku okazało się banalne skopiowanie zawartości dysku za pomocą dd – ten soft nigdy nie przestanie mnie zadziwiać oraz przerzucenie obrazu również za pomocą dd na dysk awaryjny. W tymże dysku (jako że kontroler HP9000 należał do nieco prehistorycznych) należało jeszcze upewnić się iż auto-spinning jest zapewniony a ID i LUN ustawione właściwie. Dodam że cała operacja odczytu dysku zakończyła się w ok. 15 minut, drugie tyle zajęło skopiowanie obrazu dd.

Dysk zapasowy włożony w czeluści serwera został prawidłowo rozpoznany i obsłużony przez IPL, system wystartował poprawnie, konektory się podniosły. Hurra dla Linuxa ? 😉

Written by marcinbojko

Lipiec 26, 2009 @ 10:26

Komentarzy 8

Subscribe to comments with RSS.

  1. „Rób jedną rzecz i rób to dobrze” to zasada która się sprawdza w wypadku takich narzędzi ;]. Dorzuć jeszcze netcat i masz „sieciowy” backup 😀

    XANi

    Lipiec 26, 2009 at 11:54

  2. Akurat wykorzystałem DRBLa i NFS’a dla wykonania kopii over network 🙂

    marcinbojko

    Lipiec 26, 2009 at 12:17

  3. Toż to cudo na zdjęciu to D320 😀 Identyczny z moją zabawką o hostname „Gemini” 😉 Nie mów, że próbowałeś NextSTEP-a dla PA-RISC-a ;-P

    Dariusz Jastrzębski

    Lipiec 31, 2009 at 20:33

  4. Nie mówię 😉

    marcinbojko

    Lipiec 31, 2009 at 20:35

  5. Poczekaj. Czy ja rozumiem na chłopski rozum? Używacie sprzętu „z i od” 1995 roku!?

    NintendoPassion

    Sierpień 4, 2009 at 06:00

  6. Ja de facto nie uzywam – ale są instytucje w których taki sprzet jeszcze chodzi. Spełnia swoje funkcje – wymiana hardware oraz towarzyszącego mu OS i odpowiedniego software kosztowałaby majątek 😉

    marcinbojko

    Sierpień 4, 2009 at 08:00

    • Nie wątpię. U nas to samo. Mamy taki denny sprzęt z Windows Embeded i FireFox 1,5. Już dawno przestałem narzekać.
      Zastanawia mnie jedno, czy taki sprzęt chodzi na Unix’ie? Podobno może latami?

      NintendoPassion

      Sierpień 4, 2009 at 13:24

  7. Może, może 🙂 Czasem nawet chodzi 😉

    marcinbojko

    Sierpień 4, 2009 at 21:21


Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: