Blog Marcina Bojko

Linux,Windows,serwer, i tak dalej ;)

Ciekawa dyskusja projektowa

Przy okazji wątku dyskusji na GL przypomniała mi się krótka dyskusja w temacie wykorzystania nowszych kontrolerów macierzowych i redundancji jako takiej w pewnym projecie.

Warunki dyskusji były następujące: grupa świeżo upieczonych „projektowych” techników, workstacje pracujące pod kontrolą systemu Linux, wykorzystujące dwa identyczne (co do rozmiarów) dyski na których określone partycje systemowe (/) były zabezpieczone RAID 1, tzw. software’owym (mdraid) . Na tychże workstacjach kręciły się silniki bazodanowe PostgreSQL’a, niewielkie bazy, niewielka ilość operacji.

Argumentem z jakim wyskoczył któryś z techników było:

T – Technik

J- Ja

T: A dlaczego nie wykorzystać RAID’ów które wbite są w kontrolery nowoczesnych płyt głównych – prawie każda z nich posiada coś takiego na poziomie hardware’owym’?

J: No cóż, proszę sobie wyobrazić sytuację – pada płyta główna, automatycznie traci Pan dostęp do danych na dyskach.

T: Dlaczego?

J:Bo aby dostać się do danych musi Pan posiadać IDENTYCZNĄ płytę główną, z IDENTYCZNĄ konfiguracją oraz często z IDENTYCZNĄ wersją BIOS. Czyli, przy okazji dowolnej awarii płyty głównej traci Pan dostęp dysków, danych a także do backupów które to na tych dyskach istnieją na oddzielnych partycjach.

T:No tak, to rzeczywiście problem. Ale, w takim wypadku, dlaczego nie skorzystać ze śmiesznie tanich kontrolerów macierzowych sprzedawanych po klasyczne 30 zł, identycznych co do marki.

J: Jasne. Pomysł w istocie przedni, ale proszę policzyć. Ma pan 3000 workstacji, do każdej trzeba dokupić kontroler za 30 zł. Zakładając że średni czas życia workstacji to 3 lata, po 3 latach trzeba wymienić około połowy tychże kontrolerów, które należy zakupić na początku projektu – za 2 miesiące może ich nie być. Teraz pomnóżmy to przez siebie – w ciągu miesiąca musimy wydać 135,000 PLN, które  zamrozimy na czas trwania projektu.

T: No ale to się opłaca – wydajność takiej workstacji będzie o poziom wyższa niż na RAIDz’ie software’owym, warto zainwestować prawie 140 tysięcy w kontrolery.

J:Wie Pan, możemy to sobie bardzo łatwo sprawdzić za pomocą iozone, zawsze mnie jednak uczono że nie ma macierzy software’owych ani hardware’owych, wszystkie są software’owe, tylko pytanie na jak niskim poziomie operacji tenże software pracuje 😉

Tajemnicą bowiem poliszynela jest iż tanie, wbite w płyty główne kontrolery, do większości operacji przeliczania redundancji (RAID5) wykorzystują procesor systemowy. Cała idea takiego ‚przyspieszenia’  idzie wtedy w diabły. Bezpieczeństwo przechowywania danych na tak utworzonych macierzach, zależnych w 100% od typu płyty głównej (i wydajności CPU) jest bardzo kiepskim pomysłem.

Written by marcinbojko

Czerwiec 25, 2009 @ 17:39

Napisane w Uncategorized

Tagged with , , , ,

%d blogerów lubi to: