Blog Marcina Bojko

Linux,Windows,serwer, i tak dalej ;)

Zmiana nastroju – Kimchi na pokładzie.

Zmieniając lekko nastrój i tematykę bloga – kimchi jest szalenie popularną potrawą/dodatkiem pochodzenia koreańskiego. Jest dla Korei bardziej narodowa od naszego schabowego, pierogów ruskich, francuskich żab i ślimaków razem wziętych 🙂 Serwowana jako dodatek do każdego nieomal dania, dostępna w licznych regionalnych odmianach (każdy region, baa każda wioska ma swoją strzeżoną recepturę) – niesamowicie pikantna, pyszna i zdrowa. Doczekała się swoich odmian: zupy z kimchi, oraz ryżu smażonego z kimchi

Historycznie – przygotowywana jako źródło witamin na długie koreańskie zimy – dzisiaj stała się po prostu całorocznym dodatkiem. W Polsce dostępna w miejscach nielicznych, przeważnie w restauracjach orientalnych, różniąca się smakiem (od przepysznych po zupełnie niejadalne). Bardzo łatwa do zrobienia, warunkiem jej smaku jest jednak długie „dojrzewanie” jak by powiedzieli niektórzy.

Przepisów w sieci jest mnóstwo, jeden z najpopularniejszych każe dam kapustę pekińską wymoczyć w solance (9 części wody/1 część soli), solidnie w niej ‚umyć’, odsączyć, natrzeć solą i odłożyć na ok. 2 godziny.

DSC01411DSC01418

W międzyczasie przygotowujemy drugą część: dwie długie białe rzodkiewki tniemy na wąskie paski. Do tego dodajemy solidny kawałek imbiru pokrojony w maleńkie kawałeczki. Dodajemy pokrojoną cebulę dymkę (szczypiorek z braku laku), jak na poniższym obrazku.

CDSC01413

Przygotowujemy pastę paprykową – dwie szklanki tejże solanki, dosypujemy do niej tyle słodkiej papryki w proszku aż zrobi się z tego gęstawa breja. Do tejże pasty dodajemy pół (słowo – nie więcej) torebki ostrej papryki chili  w proszku. Całość brei mieszamy z przygotowanymi wcześniej dodatkami tworząc coś takiego:

DSC01421

Ostatnim etapem jest przygotowanie do ‚kiszenia’. W dużym (sugeruję koniecznie niemetalowym) naczyniu układamy warstwami: warstwę odsączonej i opłukanej z soli kapusty pekińskiej, na to warstwę naszej ‚brei’. Warstwami aż do wypełnienia naczynia. Dociążamy talerzem i czymś ciężkim (jak widać, poniżej w sposób tradycyjnie staropolski 🙂

DSC01428

Teraz przychodzi czekanie – odstawiamy naszą zdobycz na minimum tydzień (tak, tak siedem dni) do chłodnego miejsca – lodówka może być. Po tygodniu wyjmujemy całe, przygotowane warstwowe ‚placki’, tniemy je na wąskie paseczki i w takiej formie do słoików i znowu do lodówki.

Jak to jeść? Kimchi jest nieco za ostre aby jeść je samo – genialnie jednak sprawdza się jako dodatek do ryżu z warzywami, mięskiem, makaronów, kanapek na zimno i tym podobnych zestawień – wszędzie gdzie występuje jako dodatek. Zdarzało mi się je jednak jeść z samym pieczywem – cóż mogę powiedzieć, smakuje rewelacyjnie 😉

Written by marcinbojko

Czerwiec 21, 2009 @ 17:38

Napisane w Uncategorized

Tagged with ,

Jedna odpowiedź

Subscribe to comments with RSS.

  1. Tutaj krótko: ble!
    Kimchi to podstawa! Dzięki koledze Lee i jego koreańskich miejscówek podstawą jest omijanie owej potrawy. Gastronomia EXP-1 🙂

    NintendoPassion

    Czerwiec 22, 2009 at 04:55


Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: