Blog Marcina Bojko

Linux,Windows,serwer, i tak dalej ;)

Archive for Maj 2009

DRBL – z czym się to je , część I

Ponieważ jak słusznie zauważył jeden z moich szanownych projektowych kolegów:  Wpisanie hasła ‚drbl’ do Googla już od 3 pozycji zaczyna wypluwać Twoje nazwisko 🙂  warto by było, aby wykorzystując materiały które tak pięknie udało mi się zebrać, przekazać kilka dobrych słów w temacie tegoż produktu – którego zastosowanie mogę wyobrazić sobie prawie wszędzie. Samo ‚wygooglanie’ ma związek z wykładem jaki miałem przyjemność przekazywać dla studentów AGH w Krakowie, z racji inicjatywy LUMD, szerzej tutaj: https://marcinbojko.wordpress.com/2009/05/04/lumd-linux-u-mnie-dziala/

Spróbujmy. Sam akronim DRBL rozwija się w skrót Diskless Remote Boot Linux, co oznaczając możliwość uruchomienia dowolnej dystrybucji Linuxa, za pomocą sieci na bezdyskowych końcówkach (workstacjach) było jednym z pierwszych zastosowań tego systemu.

W praktyce ewoluował on do takiego stopnia (min. przez różne dziwne pomysły które udało nam się zastosować) iż stał się mechanizmem dostarczania dowolnych usług/aplikacji za pośrednictwem protokołów PXE. Wyjaśniając bardziej: pozwala nam za pomocą bootowania z wykorzystaniem interfejsów sieciowych uruchomić prawie że dowolną usługę lub aplikację system.

Przykłady? Przykłady poniżej.

Co w tym nowego zapytacie? Nowego – nic.  Ale jeżeli zbierze się w całość wszystkie systemu które do tej pory trzeba było instalować oddzielnie aby uzyskać podobny efekt (poświęcając temu spore ilości godzin) to własnie uzyskamy naszego DRBL’a.

Mechanizm działania jest prosty – dowolna workstacja, która posiada możliwość bootowania z karty sieciowej (w praktyce wszystkie produkowane po 2002/2003 roku) – za pomocą protokołu PXE otrzymuje od serwera DRBL możliwość uruchomienia menu startowego, z którego możemy uruchamiać dalsze dowolne podsystemy. Ponieważ system jest skonstruowany tak aby nie wykorzystywać przestrzeni dyskowej na workstacji klienckiej, jedynym ograniczeniem w uruchamianiu bardziej rozbudowanych subsystemów staje się pamięć RAM. Oczywiście sama ilość pamięci jest ściśle określana przez subsystem który chcemy uruchomić – dla zdalnego uruchomienia np. FREEDOS‚a wystarczy nawet 640kb 😉

Oznacza to iż dla uruchomienia prostego zestawu serwer-klient potrzebujemy sprzętu który spełnia naprawdę minimalne wymagania, co za tym idzie jest tani, łatwo dostępny i …. wspomniałem już tani ?

Zobaczcie sami jak pięknie może to wyglądać.

NCHC

NCHC

Sieć korzystająca z zasobów serwera DRBL może wyglądać na przykład tak:

Slajd6

– za pomocą jednego serwera i 4 interfejsów sieciowych (jeden WAN) oferujemy 3 różne usługi.

Wiemy, w wielkim skrócie jak, teraz pytanie CO można dostarczyć w ten sposób. Proszę bardzo: standardowe przykłady:

Slajd8

Instalacja wspieranych systemów:

  • Instalacja wielu stacji roboczych jednocześnie (do 40 na interfejsach gigabitowych) bez wyraźnego spowolnienia działania.
  • Wykorzystanie mechanizmu unicast i multicast
  • Wykorzystanie mechanizmów PXE, TFTP, HTTP (lokalny i z repozytoriów), FTP, NFS
  • Możliwość instalacji skryptowej (min. autoyast w SUSE), instalacja dodatkowych aplikacji i pakietów
  • Możliwość wykonywania aktualizacji ze wskazanych repozytoriów lub cache’u lokalnego
  • Wspiera mini-dystrybucje lub wersje net-install
  • Debian
  • Fedora
  • CentOS
  • Ubuntu
  • Red Hat
  • Mandriva
  • Scientific Linux
  • OpenSuse
  • FreeBSD
  • OpenBSD
  • Uruchamianie OS na maszynach klienckich za pomocą PXE

  • Praca w systemie FULL Image (stacje robocze przechowują swoje ustawienia – /etc i /var na serwerze)
  • Praca w systemie Single Image – stacje robocze otrzymują predefiniowany template. Po ponownym połączeniu zawartość /etc i /var jest odświeżana
  • Brak konieczności posiadania nośników startowych w stacjach roboczych (stacje bezdyskowe).
  • Możliwość wykorzystania starszych komputerów jako stacje robocze (bardzo niski koszt uruchomienia)
  • Możliwość pracy w systemie terminalowym (dla sprzętu o bardzo niskich parametrach, przy silnej jednostce serwerowej)
  • Możliwość uruchamiania dodatkowych modułow dla niestandardowego lub nieobecnego hardware’u
  • Możliwość wykorzystania aplikacji na stacjach roboczych które nie działają na serwerze (brak odpowiedniego hardware lub infrastruktury)
  • Możliwość skanowania wolumenów i partycji pod kątem występowania złośliwego oprogramowania i wirusów.
  • Klonowanie i utrzymanie dysków i wolumenów (Clonezilla)

  • Kompletny system do obrazowania i odtwarzania stacji roboczych (unicast, multicast, broadcast)
  • Wykorzystanie mechanizmów: PXE i TFTP
  • Możliwość przechowywania obrazów za pomocą:
  • Local device
  • http/https
  • SSH
  • ftp, secureftp
  • NFS/Samba
  • Wsparcie dla filesystemów:
  • ext2,
  • ext3,
  • reiserfs,
  • xfs,
  • Jfs
  • FAT16/32,
  • NTFS,
  • HFS+
  • Praca blokowa (block-by-block)
  • Wsparcie dla LVM 2
  • Wsparcie dla kontrolerów macierzowych i dysków (CCISS) – potwierdzone Smart Array Compaq i HP.
  • Wsparcie dla Wake-On-Lan
  • Wparcie dla drbl-winroll (zmiana nazwy workstacji, jej SID’a, grupy roboczej)
  • Wewnętrzna kompresja i podział wolumenów (bzip, gzip, lzo)
  • Obsługa MBR’a, tablicy partycji, kodu dodatkowego
  • Możliwość zmiany rozmiarów partycji i wolumenów
  • Niezależność od nomenklatury udevs (hda/sda/cciss na bazie tymczasowych linków symbolicznych)
  • Pełne wsparcie dla Lilo i GRUB
  • Wersja Clonezilla Live (CD/DVD/USB) – jako wsparcie dla istniejącej infrastruktury.
  • Na dzisiaj tyle danych do przełknięcia 😉  O ile wskoczę na pozycję numer jeden w Google – będę kontynuował temat.

    Written by marcinbojko

    30 Maj, 2009 at 12:25

    D-LINK, MIMO, Atheros AR5513 i openSUSE 11.1 – kupa roboty i …… kupa.

    Była to niezła walka. Oczywiście, postanowiłem postawić w końcu od klasycznej nowości openSUSE 11.1 na domowej maszynce, przy okazji zmieniając kanał dostępu na Wi-FI (Wired mam zbridge’owany pod Vistą do innych celów).

    Wersja 64-bitowa stawia się doprawy błyskawicznie na Intel QuadCore Q6600 :), okoniem stanęły oczywiście drivery do karty wi-fi. Zachciało mi się bowiem kilka miesięcy temu DLINKA DWL-G520M. Z pomocą przyjść miał projekt MADWIFI dostarczając wersję 0.9.4 swojego modułu ath5k.

    Niestety, po klasycznym podejściu wskazywanym przez openSUSE_http://en.opensuse.org/Atheros_madwifi czyli:

    zypper -v ar http://madwifi-project.org/suse/`python -c „import platform;print platform.dist()[1]”` madwifi
    zypper install madwifi madwifi-kmp-`uname -r | awk -F- ‚{print $3}’`

    efekt był żaden. Owszem moduł był, ładował się – efektów żadnych.

    Kolejne podejście pobierz źródła 0.9.4 i skompiluj zakończyły sie rozpaczliwym komunikatem:

    /home/docent/madwifi-0.9.4/net80211/ieee80211_power.c: In function ‚ieee80211_pwrsave’:
    /home/docent/madwifi-0.9.4/net80211/ieee80211_power.c:240: error: implicit declaration of function ‚__skb_append’
    make[5]: *** [/home/docent/madwifi-0.9.4/net80211/ieee80211_power.o] Error 1
    make[4]: *** [/home/docent/madwifi-0.9.4/net80211] Error 2
    make[3]: *** [_module_/home/docent/madwifi-0.9.4] Error 2
    make[2]: *** [sub-make] Error 2
    make[1]: *** [all] Error 2
    
    

    z pomocą jak zwykle przyszło repozytorium SVN. Zakładając że ściągnięte źródła mamy w katalogu /home/docent przechodzimy do niego i aktualizujemy SVN’a do obecnego builda:

    svn co http://svn.madwifi-project.org/madwifi/trunk madwifi
    
    

    Build który u mnie zadziałał nosi numer: 4029

    Oczywiście co łatwo zgadnąć – efekt taki sam. Skoro nie działa, czas udać się do czytania dokumentacji. No i oczywiście: http://linux-wless.passys.nl/query_part.php?brandname=D-Link

    pokazuje co? A to:

    802.11g DWL-G520M man:168c dev:0020 PCI Atheros Mad WiFi / ath5k czerwony driver available at: http://madwifi-project.org

    Jestem wściekły. Ndiswrapper nie zadziałał tłumacząc: 64-bitowy kernel – czekam na 64-bitowy driver. A takiego niet …. WRRRRRR!

    
    

    Written by marcinbojko

    27 Maj, 2009 at 21:22

    Napisane w Uncategorized

    Tagged with , , ,

    Wszyscy jesteśmy (Chrystusami*/idiotami*) ………* dowolne skreślić.

    – Jesteśmy idiotami – powiedziała do mnie koleżanka z pracy, podczas rozmowy telefonicznej naprawdę późnym piątkiem.

    – Hmm bez wątpienia, ale co masz na myśli? – zapytałem ostrożnie.

    – Jest piątek w nocy, rozmawiamy o pracy, co więcej właśnie siedzimy i rozwiązujemy  krytyczne awarie w firmie, która akurat dzisiaj zakończyła z nami współpracę. Tylko idiota będzie siedział po nocy starając się rozwiązać problem osobnikom którzy mają to gdzieś…

    – Masz rację. Jesteśmy idiotami ….

    #######################################################################

    Zawsze miałem słabość do dobrej kawy.

    coffee

    W końcu kawa i klimat który lubię zawitały kilkanaście miesięcy temu i do Lublina. Dwa lokale Coffee Heaven znają nas już na wylot – swojego czasu barista roku (na zdjęciu poniżej)

    barista

    na cały lokal westchnął ‚teatralnym szeptem‚:  Babeczka, babeczka, jak ja lubię tą babeczkę!

    Komplementy od szefa kuchni przyjmiemy 😉

    Written by marcinbojko

    24 Maj, 2009 at 17:02

    Napisane w Uncategorized

    Tagged with , ,

    O śmierci … ;)

    Chociaż tytuł makabryczny, rozwinięcie mam nadzieję wyjaśni – wzięła się i padła brejdakowa karta oparta o chipset Nvidii 7300. Staroć to był i chociaż brat się zarzekał że wszystkie nowości to aż śmigają (nadmiar piwa?) został zmuszony do zakupu nowej.

    Ponieważ mój zoverclockowany 8600GT wydawał mi się nieco wolny:

    gforce

    a po głowie już od dawna chodziła mi zdrada obozu, tanim kosztem przesiadłem się na takowe cudeńko:

    SK2-11B_4_1600

    I chociaż nie był to szczyt marzeń (planowany 4850 kosztował nieco/sporo drożej) różnicę po niemal dwuletnim 8600GT widać, słychac i czuć. Na pierwszy rzut poszedł nieśmiertelny Gothic 3 którego męczę od końcówki 2006 roku, przechodząc chyba przez 3 możliwe karty graficzne. No i mogę wam powiedzieć – to jest to!

    Po raz pierwszy świat Myrtany widziany w całej krasie engine’u graficznego zachwyca. Deszczem,śniegiem, olbrzymimi połaciami widocznymi na horyzoncie…

    Chyba z tej okazji odpuszczę konsole i sprawdzę długo odkładanego S.T.A.L.K.E.R.’a 😉

    Mały edit: znalazłem swoje poprzednie wyniki z Nvidii – powiedzmy że 2 razy szybciej. Patrząc jednak na swoje umiejscowienie w peletonie – zastanawiam się czy nie rodzi nam się nowy sport: wydaj jak najwięcej kasy na zestaw który będzie przez chwilę przodował w zestawieniach 🙂

    Popatrzcie sami

    result

    Written by marcinbojko

    21 Maj, 2009 at 20:43

    Napisane w Uncategorized

    Tagged with , , ,

    Debian etch i NTFS Read/WRITE

    Mam ci ja jeden z serwerów produkcyjnych postawionych na etchu, z kernelem 2.6.18-6. Co pewien czas przychodzi potrzeba skopiowania kilku plików z niego i na niego – z racji sztywnego podziału przez HTB łatwiej i dosłownie szybciej jest zrobić to za pomocą pendrive USB. 8GB Kingston Data Traveler którego posiadam, używa NTFS’a , którego to etch obsługuje wyłącznie w trybie READ ONLY.

    Jest co prawda świetny projekt NTFS-3G jednak w repozytoriach stable go nie ma, testing i unstable dodawać nie chciałem (biblioteki i zależności – nie za bardzo zależało mi na rozwalaniu maszyny produkcyjnej), dokompilowywać ręcznie równiez nie za bardzo. Z pomocą przyszła idea Debianowych backportów.

    Zaczynamy od edycji /etc/apt/sources.list – dodajemy np. na jej końcu

    http://backports.cisbg.com/ etch-backports main

    Aby odświeżyć listę dostępnych pakietów wydajemy polecenie:

    #aptitude update

    Nie przejmować się komunikatem o braku klucza PGP, tak to już jest z backportami. Następnie instalujemy niezbędne pakiety:

    #aptitude install ntfs-3g libntfs-3g31 libntfgs-3g-dev

    W przypadku komunikatu o zbyt starym kernelu (wymagany 2.6.20) – cóz, polecam zignorowac 🙂

    Montowanie wolumenów odbywa się na zasadzie wskazania właściwego filesystemu – opcja: -t ntfs-3g

    #mount /dev/wolumen /mnt/wolumen -t ntfs-3g

    W przypadku problemów dodajemy opcje -o force na końcu. I wszystko.

    Written by marcinbojko

    20 Maj, 2009 at 23:11

    Napisane w Uncategorized

    Tagged with , , ,

    Czy to samolot … nieee… czy to ptak …. nieeee…. czy to AMIGA…yeeeaaaaahh!

    Taaaaak. Pod tym jakże enigmatycznym tytułem kryje się niedzielne porządkowanie i backup partycji EMU – nota bene 300 GB 😉 – poświęconej, jak się zapewne sami domyślacie na historyczne rozważania nad wyższością oldschoolu od new age 😉

    Ciekawość moją wzbudziła wielkość katalogu WinUAE – przypomniałem sobie bowiem że miałem tragiczne przeżycia z pliko-partycją którą jakieś 10 lat temu zrzuciłem z HDD Amigowego do WinUAE-owego hdf’a. Otóż kilka miesięcy temu przypadkowo udało mi się go skaszanić (Reorg suxx). Podwójny plik został zbackupowany na wypadek posiadania większej ilości czasu celem zabawy z odzyskiem

    Zabawy oczywiście nie było, zacząłem jednak przeglądać zawartość tejże odkrywając kolejne ‚perełki’. A to zestaw artykułów jakie pisałem kiedyś do magów – w tym do Fat Agnusa (pamięta to kto jeszcze?) – kupiłem dla tego celu licencję AmiTekstPro, prace zaliczeniowe w FinalWriterze4, skrypty pisane w CED’ie. Ehhh łza się w oku kręci.

    Z czystej ciekawości postanowiłem jeszcze tylko sprawdzić działanie IBrowse z własnym blogiem, znaleźć jakiś tekst sprzed 10 lat i wklei go tutaj.

    Na szczęście zacząłem je czytać. Oszczędzę wam opisów twórczości grafomana (dorwał się taki do edytora tekstów), oszczędzę wam i tekstów. Idę ratować system, po raz kolejny 😉

    Ehhh..... historia

    Ehhh..... historia

    Written by marcinbojko

    17 Maj, 2009 at 18:01

    Napisane w Uncategorized

    Tagged with , , ,

    XBMC – jak uaktualnić wersję w przypadku XBOX’a.

    Zaczynamy od pobrania nowych binarnych portów ze strony T3CH – niestety, nieszczęsne XDK czyni z nas piratów za każdym razem.

    Warto pamiętać o zachowaniu przynajmniej ostatniej edycji na dysku XBOX’a – jak to z open-sourcem/homebrew bywa – nie wszystkiem funkcje działają w kolejnych edycjach tak jak trzeba. Chociaż mnie osobiście zdarzyło się to raz w całej historii buildów – dmuchamy na zimne.

    Zaczniemy od połączenia XBOX’em – należy pamiętac iż na czas upgrade’u XBMC nie możemy skorzystać z jego funkcji FTP, musimy przełączyć się na dowolny dashboard – EVOX lub UnleashX. Do połączeń polecam Total Commander’a – od lat najwierniejszy filemanager:)

    Domyślnie XBMX znajduje się w E:/Apps/XBMC – warto jednak sprawdzić jakie ustawienia są na waszej edycji.W pierwszym kroku zmienimy nazwę katalogu XBMC na XBMC.old – gdyby cokolwiek poszło nie tak, powinniśmy mieć kopię do której możemy wrócić w przypadku problemów z nowszą edycją. Dla posiadaczy XBOXa których XBMC jest domyślnym dashboardem – postaracie się w tym kroku nic nie schrzanić, o ile nie ustawiliście odpowiedniej kolejności w modchipie możecie mieć problem z zabootowaniem w przypadku niepowodzenia operacji kopiowania.

    Zmiana nazwy katalogu XBMC na XBMC.old

    Zmiana nazwy katalogu XBMC na XBMC.old

    W kroku drugim wykonujemy kopiowanie z PC całego katalogu xbmc do katalogu Xboxa e:\Apps. Tu drobna uwaga – archiwum RAR na PC jednak nabezpieczniej jest rozpakować za pomocą WinRAR’a lub 7zipa – w przeciwnym wypadku zdarzały się czasem jakieś dziwne błędy z nazwami plików.

    Po skopiowaniu XBMC powinniśmy otrzymać następującą strukturę:

    Domyślna struktura katalogów po skopiowaniu XBMC

    Domyślna struktura katalogów po skopiowaniu XBMC

    Ostatnim krokiem jest pozostawienie ustawień, bazy utworów multimedialnych, źródeł i całej reszty ustawień których nie chce nam się wykonywać podobnie. W katalogu E:/apps/xbmc .old odszukujemy podkatalog USERDATA i w całości, za pomocą FTP kopiujemy go na PC:

    Po skopiowaniu na PC kopiujemy go z powrotem tym razem do nowej edycji – do katalogu E:/apps/xbmc, wykonując nadpisanie istniejących plików.

    To w zasadzie całośc operacji – możemy cieszyć się nową edycją …. i szukać nowych błędów 🙂

    Written by marcinbojko

    15 Maj, 2009 at 21:31

    Napisane w Uncategorized

    Tagged with , ,

    XBMC – dodawanie źródeł SBM/FTP

    Jak genialnym projektem jest open source’owy XBMC – XBox Media Center, wie tylko ten kto posiada oryginalnego Xboxa podłączonego do porządnej jakości TV i w miarę możliwości do sieci. Oszczędzę sobie i wam długich opisów, powiem w największym możliwym skrócie: nigdy jeszcze nie spotkałem pliku którego ten kombajn nie potrafiłby odtworzyć. W moich domowych pieleszach służy już od dłuższego czasu (niemalże od premiery homebrew dla Xboxa), dzielnie odtwarzając odcinki seriali jakimi raczymy sie w pierwszoramowym czasie zwanym wifetime 🙂

    Pozwólcie że szybciutko pokażę o jaką klasę projektu mi chodzi 😉

    Ostatnie buildy z SVN przygotowane są (oprócz natywnych XDK z XBoxa) pod WIndows, Linux i Mac OS X. O ile pod Windowsem sens używania kolejnego playera (co to niby wszystko może) jest znikomy o tyle atuty XBMC:

    • pełne okodekowanie w sobie,
    • obsługa streamingów, SMB, NFS i tym podobnych,
    • dociąganie informacji o odgrywanym materiale z Internetu

    pod różnymi dystrybucjami Linuxa – to już jest coś. Kilka postów wstecz pokazywałem jak skompilować swoją własną wersję używając repozytoriów SVN – buildy rpm na inne systemy niż Ubuntu są nieco …. nieświeże 😉

    Niestety – nie wiem z jakiego powodu wszystkie znane mi buildy mają problem z autoryzacją i dodawaniem źródeł SMB za pomoca interfejsu graficznego samego programu. Na szczęście, twórcy dali nam bardzo elastyczne podejście do tego tematu 😉

    W katalogu domowym użytkownika uruchamiającego xbmc odnajdziemy katalog .xbmc lub ./xbmc/userdata

    W tymże katalogu czeka na nas min: sources.xml – prosty w składni (XML) plik definiujacy podstawowe źródła odtwarzanych materiałów. Szybkie spojrzenie na zawartość opowie nam iż mamy 4 główne ‚zakładki’ dostępnych materiałów, odpowiednio: Video, Music, Pictures  i Files– np.

    <video>
    <default>Videos</default>

    Dla każdej z tychże zakładek zdefiniować możemy oddzielne źródła – czy to lokalne, czy to NFS czy też popularne współdzielenie zasobów SMB/Samba. Ponieważ to własnie samba sprawia nam najwięcej kłopotów przyjrzyjmy się sekcji ‚Video’. Dla potrzeb testu zakładamy że nasz PC lub NAS posiada adres 192.168.1.105, użytkownik który posiada uprawnienia dostępu – np. tylko do odczytu to xbox z hasłem xbox

    Zaczynamy od jej zdefiniowania:

    <video>
    <default>Videos</default>
    <source>
    <name>WORKGROUP (SMB) Network</name>
    <path>smb://xbox:xbox@192.168.1.105/</path>
    </source>
    </video>

    I zanim zdązyliśmy się rozpędzić – to już jest wszystko. W XBMC pojawi się nowe źródło: WORKGROUP (SMB) Network udostępniające nam wszystkie udziały na maszynie 192.168.1.105. Nic nie stoi na przeszkodzie aby zawęzić nieco scieżki podając lub definiując nowe źródła jako docelowe linki wskazując już udziały np. 192.168.1.105/Filmy.

    Zabawę możemy powtórzyć dla kolejnych sekcji: Music, Pictures lub Files.

    Ta sama zasada działa z http i ftp 😉

    Written by marcinbojko

    12 Maj, 2009 at 23:40

    Napisane w Uncategorized

    Tagged with , , ,

    Star Trek – the saga continues…

    Zapomniałem dodać – Star Trek The Motion Picture pękło dopiero przy trzecim posiedzeniu. Winę zrzucam na nowe prochy anty-alergiczne, cyklistów, elfy i wozaków 🙂

    Dalej było już znacznie lepiej. Choć wciąż śmierdzący latami siedemdziesiątymi i zaawansowaną geriatrią ‚Star Trek: The Wrath Of Khan’ w moje ocenie ustępuje klasycznemu stylowi ’80 zawartemu w ‚Star Trek: The Search For Spock‚.

    Lata siedemdziesiąte  (które w mojej personalnej opinii powinne zostać wymazane z historii Ziemii 🙂 ) i początek osiemdziesiątych przyniosły załodze nowe uniformy (sooo gay)  … i to w zasadzie tyle jeżeli chodzi o drugą część. Ostatkowo plakat filmowy i pokazówka nowych uniformów 😉

    Star Trek Wrath of Khan
    Star Trek Wrath of Khan

    Znacznie, znacznie lepiej było w części trzecie, nakręconej w 1984 roku, reżyserowanej przez … uwaga niespodzianka – Leonarda Nimoya, który udowodnił iż chyba faktycznie pochodzi z Vulcana. Moda co prawda dalej nie została poprawiona (ahhh te uniformy-dzwony), fabuła jednak w odróżnieniu od części I i II zaczynała już mieć jakiś sens. Ujęcia – zamiast pokazywać 15 minutowe sekwencje podróży niebieskimi szlakami – zaczynają zamieniać się klasyczne, znane nam teledyskowe ujęcia filmów ‚akcji’.

    Star Trek: The Search for Spock

    Star Trek: The Search for Spock

    Z dumą dodam że filmy pękły po wieczorze każdy. Bez przerw 😉

    Written by marcinbojko

    10 Maj, 2009 at 20:35

    Napisane w Bez kategorii

    Tagged with , , ,

    Do 3 razy sztuka

    mówi przysłowie. Tak można określić moje podejście do wykonania heroicznego, tytanicznego zadania – obejrzenia wszystkich pełnometrażowych filmów ze świata Star Trek, reedytowanych na potrzeby HD/BlueRay. Ktoś mądry zauważył bowiem że rozdzielczośc taśmy filmowej 35mm bliska jest w obecnym skanowaniu do materiałów HD i dawajże zaczęło się zarabianie na gawiedzi sprzedając ‚reedycje’ na BR starych filmów.

    Trafiło i na nas – Star Trek tak uwielbiany przez moją lepszą połowę 🙂 zagościł i u nas.

    Na pierwszy rzut (o czym mowa w tytule) poszedł Start Trek The Motion Picture z roku 1979 z Williamem Shatnerem, Leonardem Nimoyem i resztą załogi znaną z serialu telewizyjnego.

    Star Trek The Motion Picture

    Star Trek The Motion Picture

    Szybko na jaw wyszło przekleństwo związane z tym tytułem. Projekt datowany na rok 1979 niesie za sobą całą niefrasobliwośc wesołych lat siedemdziesiątych. Zaczynając od tego że trwa ponad 2 godziny, około 1,5h trwa dotarcie załogi do epicentrum wydarzeń, załoga nosi non-ironowe kombinezony (poliestr czy jak to się cholerstwo nazywało), poruczniku Uhura straszy afro a kończąc na drewnianej minie Shatnera jako motywie przewodnim całej związanej z nim serii.

    Z pewnych logiczno-prześmiewczych powodów, za każdym razem widząc kapitana Kirka nie mogłem powstrzymać uśmiechu przypominając sobie mega-głupka kapitana Zappa Brannigana z serii Futurama, który w króciutkim seksowym welurowym kombinezonie utożsamiał w serialu najlepsze sceny związane ze Star Trekiem.

    Dla przypomnienia:kirk

    Miało to swoje uroki, niestety okazałem się zupełnie nieodporny na sceny w rodzaju ‚ a teraz przez 15 minut lecimy do tego niebieskiego gluta przez równie niebieskie błyskające znaczki. Serio 😉

    Po raz pierwszy wytrzymałem godzinę – bardzo chciałem rozpocząc oglądanie serii godnie. Niestety, po godzine braki snu dały znać o sobie.

    Wczoraj padłem po 20 minutach (to był ten fragment – lecimy, lecimy przez nie bieskie gluty).

    Dzisiaj jest podejście trzecie – trzymajcie kciuki 😉

    Written by marcinbojko

    7 Maj, 2009 at 20:59

    Napisane w Bez kategorii

    Tagged with , ,

    Ciepły majowy weekend

    W tym roku skrócony majowy weekend upłynął pod znakiem fotopstrykania.  Jako że pogoda szalała – czwartek OK, piatek zimny jak narząd Eskimosa, sobota przyjaźnie cieplutka miałem okazję przetestować Soniacza pod względem ujęć in-door, out-door, z lampą, bez lampy, w słoneczku, w deszczu i tak dalej i tak dalej.

    Jestem …. więcej niż zadowolony. Zdjęcia portretowe wychodzą rewelacyjne, zdjęcia pejzażowe – no tutaj czekam na filtr polaryzacyjny aby w pełni docenić moc aparatu. Zdjęcia z lampą w środku mieszkania – wyraźna przewaga niebieskiego (testowany tylko tryb auto), do skorygowania zapewne.

    No i tryb makro – ciekawy, ciekawy, dziecko wypstrykało wszystkie kwiatki i krzaczki w okolicy 😉

    dsc00695Perspektywa ‚głównej ulicy handlowej’  w miasteczku weekendowym;)

    dsc00686

    I oczywiście z gatunku zdjęć patriotycznych – flaga i ranczo 😉

    dsc00500W skrócie – zakup niezły. Czekam na filtr polaryzacyjny i wio w plener 😉

    Written by marcinbojko

    6 Maj, 2009 at 16:16

    Napisane w Bez kategorii

    Tagged with ,

    LUMD – Linux, u mnie działa.

    Kilka tygodni temu miałem okazję puścic w eter parę słów odnosnie oprogramowania open-source (którego jestem orędownikiem) na przykładzie systemu DRBL (Diskless Remote Boot Linux) – softu, do którego da się podpiąć wiele innych ‚modułów’, zamieniając to w jeden wielki przemysłowy kombajn.

    Wykład odbył się 16.04.2009, na AGH w Krakowie z inicjatywy LUMD Koło Naukowe Informatyków „KERNEL” . Ponieważ nie wiem czy i kiedy będzie dostępny film z wykładu, zamieszczam na razie sama prezentację, którą w formie open-source mozna wykorzystywać dalej.

    LUMD

    LUMD

    Prezentacje mozna pobrać stąd: Prezentacja

    Sam system DRBL jest dostępny tutaj:http://drbl.sourceforge.net/

    Written by marcinbojko

    4 Maj, 2009 at 14:04

    %d blogerów lubi to: