2011 in review
The WordPress.com stats helper monkeys prepared a 2011 annual report for this blog.
Here’s an excerpt:
The concert hall at the Syndey Opera House holds 2,700 people. This blog was viewed about 11 000 times in 2011. If it were a concert at Sydney Opera House, it would take about 4 sold-out performances for that many people to see it.
Missing autoconf.h dla kerneli > 2.6.34 podczas make
Dla potomności – komunikaty o braku autoconf.h lub kernel sources podczas make – rozwiązanie poniżej:
cd /lib/modules/$(uname -r)/build/include/linux
ln -s ../generated/utsrelease.h
ln -s ../generated/autoconf.h
Enrollment agent i ‘Żądaj w imieniu’ – No certificate available. No certificates meet the application criteria
Tymże dwoma frazami w zupełnie różnych językach opisuję problem nad jakim przesiedziałem ostatnio trochę czasu. Otóż historia wygląda tak.
Istnieje w domenie AD serwer spełniający rolę CA – nazwijmy go roboczo ‘ca’ (popis, nie?). Mamy rozrzucone po świecie stacje robocze, na których wskazani przez nas użytkownicy mogą przeprowadzać operację generowania certyfikatów dla kolejnych użytkowników naszej domeny. Stacje robocze pracują pod kontrolą W7/Visty/XP.
Błąd:
Cyklicznie, co pewien czas osobnik wskazany jako EA (Enrollment Agent – Agent rejestracji) tracił możliwość wystawiania w imieniu – stacja nie była w stanie odnaleźć w lokalnym kontenerze certów, żadnego certyfikatu o tej właśnie roli. Skutkowało to tym, iż pilne certyfikaty, które wygasły – były niemożliwe do wystawienia.
Rozwiązanie:
Stacja uruchomiona, użytkownik o roli EA zalogowany do domeny.
a) uruchamiamy regedit i sprawdzamy czy istnieją wpisy w
HKEY_LOCAL_MACHINE\SOFTWARE\Microsoft\EnterpriseCertificates\NTAuth\Certificates\
Jeżeli 'Certificates' są puste należy
b) uruchomić certmgr.msc. Z sekcji Trusted Sites odnaleźć certyfikat naszego CA (ca). Wyeksportować ca do pliku cer np. ca.cer
c) uruchomić zażądaj certyfikatu 'Agent rejestracji' - Enrollment Agent, przejść do końca procesu
d) wyeksportować tak utworzonego agenta do pliku nazwisko.cer
e) certutil -enterprise -addstore NTAuth nazwisko.cer
f) certutil -enterprise -addstore NTAuth ca.cer
We wskazanym kluczu możemy zaobserwować 2 bloby. Koniec. Działa.
XBMC Remote for Android
Dla tych z Was, którzy podobnie jak ja używają XBMC na swoim PC pewnym problemem mogło być sterowanie nim za pomocą pilota. A to wiadomo: trzeba takowy kupić, zainstalować, wrzucić EventGhosta – zamapować akcje, przetestować itp. itd. U mnie stopniowo pozmierały wszystkie akumulatorki AAA – stąd czasem perfidne próby podkradania akumulatorków z i do naszych pilotów.
Z pomocą przychodzi fantastyczna aplikacja dla Androida – XBMC Remote:

Aplikacja wykorzystując LAN (Wifi) i konto do zarządzania zakładane od strony XBMC pozwala nam na:
- zamianę w wirtualnego, dotykowego pilota
- odtwarzanie materiałów via biblioteka – poprzez ścisły podział na zawartośc: serial, sezon, odcinek itp.
- sterowanie samym XBMC (poweroff – nie muszę dodawać jaka to pożyteczna funkcja z poziomu wygodnego łóżeczka?)
Ekran główny:
Sam pilot:
Zarządzanie przez bibliotekę mediów (seriale)

Pojedynczy serial
DRBL i kolejne pożyteczne narzędzia via PXE
Jak zapewne wiadomo tym, którzy przebrnęli przez poprzednie wpisy o DRBL, system ten dostarcza ciekawy mechanizm umożliwiający dostarczanie kilku pożytecznych narzędzi za pomoca PXE bezpośrednio do komputera na którym je potrzebujemy. Iż jest to czasem błogosławieństwo chyba nie muszę opowiadać: brak dyskietki, dysku USB, CDROMU, uszkodzenie tychże i tak dalej i tak dalej.
Przykład? Konieczność wykonania akcji ratunkowej/maintenance na badanym systemie – ot klasyczny uszkodzony Windows/Linux do spacyfikowania. Zazwyczaj wykonujemy opcję startu z CD/DVD, czasem klucza USB (bez angażowania dysku twardego), a tu pokażę jak możemy to zrobić łatwiej i przyjemniej: via network. Dzisiaj zajmiemy się dostarczeniem jednego z ciekawszych systemów ratunkowych: System Rescue CD, dostępnego tu: http://www.sysresccd.org
Kilka aksjomatów:
- pokaz przeprowadzam na openSUSE 11.3 z zainstalowanym systemem i prekonfigurowanym DRBL’em w wersji 1.10.31_1
- interfejs dla podsieci DRBL to 172.16.0.1, podsieć 172.16.0.0/24
- obrazy systemów dostarczamy za pomocą http – można to zrealizować poprzez tftp, nfs, nbd – http pozostaje jednak najbardziej uniwersalny dla dodatkowych systemów podpinanych do DRBL’a, jak również stosunkowo najłatwiejszy w konfiguracji.
- zawartość serwera HTTP domyślnie znajduje się w /srv/www/htdocs
- zawartość DRBL/Tftpd domyślnie znajduje się w /tftpboot/nbi_img
- plik konfiguracyjny drbla znajduje się w /tftpboot/nbi_img/pxelinux.cfg/default
- wszystkie operacje wykonujemy jako root/sudo su
Zaczynamy od pobrania ostatniej wersji System Rescue CD – na potrzeby manuala jest to 2.3.1, ale oczywiście powinno działać z wersjami wcześniejszymi i późniejszymi, bez dokonywania zmian innych niż nazewnictwo plików i ich wersje:
# pobieramy i montujemy ISO jako filesystem wget http://downloads.sourceforge.net/project/systemrescuecd/sysresccd-x86/2.3.1/systemrescuecd-x86-2.3.1.iso mkdir -p /media/system mount systemrescuecd-x86-2.3.1.iso /media/system -o loop # zawartość pliku ISO jest dostępna w /media/system # kopiujemy z System Rescue CD jego kernel i initrd cp /media/system/isolinux/rescuecd /tftpboot/nbi_img/rescuecd cp /media/system/isolinux/rescue64 /tftpboot/nbi_img/rescue64 cp /media/system/isolinux/initram.igz /tftpboot/nbi_img/initram.igz.systemrescue #Kopiujemy plik obrazu systemu do naszego domyślnego serwera http. cp /media/system/sysrcd.dat /srv/www/htdocs/sysrcd.dat cp /media/system/sysrcd.md5 /srv/www/htdocs/sysrcd.md5 # sprawdzamy czy mamy uruchomiony serwer http: chkconfig -l apache2 apache2 0:off 1:off 2:off 3:on 4:off 5:on 6:off # Uwaga, - krok opcjonalny jeżeli poprzedni krok zwrócił nam same 'off' yast2 -i apache2 chkconfig --add apache2 # testujemy nasz serwer http wget http://172.16.0.1/index.html --2011-10-14 18:04:49-- http://172.16.0.1/index.html Connecting to 172.16.0.1:80... connected. HTTP request sent, awaiting response... 200 OK Length: 44 [text/html] Saving to: `index.html' 100%[=====================================================================================================================================>] 44 --.-K/s in 0s 2011-10-14 18:04:50 (2.19 MB/s) - `index.html' saved [44/44] # Wygląda na to iż wszystko działa# Robimy kopię ustawień DRBL'a cp -p /tftpboot/nbi_img/pxelinux.cfg/default /tftpboot/nbi_img/pxelinux.cfg/default.old # Swoim ulubionym edytorem (gedit/mcedit/vi/ed) dokonujemy edycji pliku: /tftpboot/nbi_img/pxelinux.cfg/default mcedit /tftpboot/nbi_img/pxelinux.cfg/default # Na końcu pliku dodajemy linie: label System Rescue CD 2.3.1 # MENU DEFAULT # MENU HIDE MENU LABEL System Rescue CD 2.3.1 # MENU PASSWD kernel rescuecd append initrd=initram.igz.systemrescue netboot=http://172.16.0.1/sysrcd.dat setkmap=pl nomodeset dostartx # TEXT HELP # Boot System Rescue CD via network # ENDTEXT label System Rescue CD 2.3.1 64bit (required 400 MB or more) # MENU DEFAULT # MENU HIDE MENU LABEL System Rescue CD 2.3.1 64bit (required 400 MB or more) # MENU PASSWD kernel rescue64 append initrd=initram.igz.systemrescue netboot=http://172.16.0.1/sysrcd.dat docache setkmap=pl nomodeset dostartx # TEXT HELP # Boot System Rescue CD 64bit via network # ENDTEXT I efekt:
![]()
W następnym odcinku: GParted, PartedMagic, i Hiren's Boot CD
![]()
Microsoft Windows 2003 Trial – jak sprawdzić długość licencji.
Na szybko: winver
Szybki monitoring …
Zdarzają się czasem wydarzenia/projekty, gdzie na ‘wczoraj’ przydałby się jakiś kawałek softu monitorującego. Odwieczna decyzja: stawiać Cacti (1h) czy rozgrzebywać Nagiosa (od 1 dnia do nieskończoności), Zabbixa (why, God, why?) czy może ZenOSS (o matko, co za kobyła), czy szukać kolejnego?
A co powiecie na całkiem niezły kawałek softu, komercyjnie do 20 nodów bez opłat, stawiany w 10 minut? Mowa o Op5Monitorze, produkcie szwedzkiej firmy Op5, dostępnym na tutaj: http://www.op5.com/ Zestaw udostępniany min. w postaci maszyny wirtualnej VirtualBoxa i VMWare, z zainstalowanym CentOS 5.x (łatwo konwertowalne na Hyper-V VHD) pozwala w kilka minut rozpocząć pracę bez zbytniego doktoryzowania się w temacie pluginów czy template’ów i zależności.
Silnie oparty na Nagiosie, daje nam to co sprawdza się w krótkodystansowym projekcie: out-of-the-box w 10 minut, możliwość skupienia się na funkcjach a nie walce z oporną materią, kompatybilność z popularnymi pluginami (moje przejście z Nagiosa do Op5 odbyło się prawie bezboleśnie). Przyzwoita prędkość działania (w sumie – 20 nodów to nic wielkiego), przygotowane podstawowe i rozszerzone check_commands, sensowne szablony usług i kontaktów, integracja min. z Google Maps czy NagVis, automatyczne rysowanie map zależności itp.
Aby nie było tak słodko: rozbudowa pakietu poza wersję free kosztuje horrendalne pieniądze, gdzie horror rośnie wraz z ilością węzłów. Niestety, brak modelu płatności za czysty produkt (możliwe są tylko umowy czasowe), w przypadku moich szanownych klientów jest raczej niezbyt akceptowany.
Druga sprawa – support płatny, społeczność wokół op5 prawie nie istnieje (oczywiście, zawsze zostaje społeczność Nagiosa).
Tak więc: na szybko- tak, długoterminowo – zastanówcie się.



Dlaczego nie przesiadam się na Chrome
Lubię Googla. Słowo – pasuje mi ich wyszukiwarka, system Android, nawet brak typowego korpo-marketingowego zadęcia. Używam sporadycznie błyskawicznego Chrome/Chromium … i tu jest pies pogrzebany … sporadycznie.
Synchronizacja bookmarków i haseł – via Xmarks działa świetnie, z wyjątkiem kilku dziwnych przypadków jeden zestaw zakładek synchronizuje się bez problemu na kilkunastu maszynach zarówno z Firefoxem jak i z Chrome.
Ale … na litość, zastanawiam mnie niechęć devów Chrome do słuchania życzeń konsumentów – dwie główne rzeczy, które od 4 wersji nie pozwalają mi na przesiadkę pomiędzy przerośniętym Firefoxem a Chromem:
- usunięcie przeohydnych favicons z paska zakładek. Tak, śmiejcie się do woli – dzięki tym zestawom pikseli, projektowanym dla każdej strony oddzielnie, belka zakładek wygląda jak śmietnik. Od wersji 8 net pęka od pytań jak je usunąć. Google – cisza.
- otwieranie nowy zakładek (z paska zakładek, paska adresu, czy też klikalnych linków) NIE W AKTYWNEJ ZAKŁADCE… Rozumiecie? 2011 rok a Chrome nie umie/nie posiada plugina do otwierania nowy zakładek po left clicku w NOWEJ zakładce. Tłumaczą nam mętnie: użyj CRTL lub middle mouse button. Dla tych którzy nie chcą się uczyć nowego i nie pasującego do żadnej innej przeglądarki zestawu mają radę: get an iPhone … ;(
Dwie głupie, śmieszne, małostkowe rzeczy powstrzymują mnie przed przesiadką …. Każda praca z więcej niż jedną zakładką niestety w Chrome jest katorgą …
Migracja z Mint 10 do 11 – ehem … sukces or sucks?

Zachciało mi się migracji.
1. Przeedytuj listę źródeł:
/etc/apt/sources.list
Zmień wystąpienia ‘julia’ na ‘katya’ – zmieniamy repo Minta
Zmień wystąpienia ‘maverick’ na ‘natty’ – zmieniamy repo Ubuntu
Uwaga – ppa.launchpad.net – na dzień dzisiejszy pozostaw z maverickiem
deb http://packages.linuxmint.com/ katya main upstream import deb http://archive.ubuntu.com/ubuntu/ natty main restricted universe multiverse deb http://archive.ubuntu.com/ubuntu/ natty-updates main restricted universe multiverse deb http://security.ubuntu.com/ubuntu/ natty-security main restricted universe multiverse deb http://archive.canonical.com/ubuntu/ natty partner deb http://packages.medibuntu.org/ natty free non-free deb http://ppa.launchpad.net/badenov/ppa/ubuntu/ maverick main
2.apt-get update
3. apt-get dist-upgrade
4. Masz dużą szansę na problemy z initramfs-tools – jak poniżej:
Selecting previously deselected package linux-image-2.6.38-8-generic. (Reading database ... 191073 files and directories currently installed.) Unpacking linux-image-2.6.38-8-generic (from .../linux-image-2.6.38-8-generic_2.6.38-8.42_i386.deb) ... Done. Selecting previously deselected package linux-image-generic. Unpacking linux-image-generic (from .../linux-image-generic_2.6.38.8.22_i386.deb) ... Selecting previously deselected package linux-generic. Unpacking linux-generic (from .../linux-generic_2.6.38.8.22_i386.deb) ... Setting up initramfs-tools (0.98.8ubuntu3) ... update-initramfs: deferring update (trigger activated) Setting up linux-image-2.6.38-8-generic (2.6.38-8.42) ... Running depmod. update-initramfs: Generating /boot/initrd.img-2.6.38-8-generic Warning: No support for locale: en_US.utf8 cp: cannot stat `/usr/lib/pango/1.6.0/module-files.d/libpango1.0-0.modules': No such file or directory cp: cannot stat `/usr/lib/pango/1.6.0/modules/pango-basic-fc.so': No such file or directory E: /usr/share/initramfs-tools/hooks/plymouth failed with return 1. update-initramfs: failed for /boot/initrd.img-2.6.38-8-generic Failed to create initrd image. dpkg: error processing linux-image-2.6.38-8-generic (--configure): subprocess installed post-installation script returned error exit status 2 dpkg: dependency problems prevent configuration of linux-image-generic: linux-image-generic depends on linux-image-2.6.38-8-generic; however: Package linux-image-2.6.38-8-generic is not configured yet. Rozwiazanie: Skopiuj katalog "/usr/lib/i386-linux-gnu/pango" do "/usr/lib/" I działa![]()
Zawód: sprzedawca
Kilka(naście) tygodni temu postanowiłem dokupić kolejne narzędzie – netbooka. Mój podstawowy notebook jest za duży, za ciężki i zbyt ważny aby z nim latać przez pół nocy po wszystkich stanowiskach klienta. Zupełnie nie nadaje się do spakowania do małej torby podróżnej (aby film pooglądać czy pocztę odebrać) a jego 3-letnie baterie i ich czas pracy wołają o pomstę do nieba.
Wybór padł na Samsunga N150P – mały, fajny, 8h na bateriach, spory dysk itp. itd. Szczegóły na bok.

Postanowiłem kupić go na miejscu – (uwaga kryptoreklama) – salon Primakomp w Lublinie, miał całkiem niezłą cenę na tenże model. Podjechałem, wszedłem …. i tu w zasadzie karpik nie schodził mi z twarzy w związku z tematem jakości obsługi.
Wchodzę: 2 bardzo zajętych nerdów z ponaklejowanymi laptopami, w bluzach z kapturami, zawzięcie stuka w ich klawiatury. Podchodzę bliżej – może faktury myślę …. hmmm… GG. No ok. Może służbowe.
Pada klasyczne: – Słucham! – od strony jednego z nich, w zasadzie sugerujące że powinienem zostawić kolegów w spokoju. Grzecznie wyjaśniam czego szukam – spojrzenia po sobie, ‘To ja poszukam’. Czekamy. Znalazł.
- Coś jeszcze? – pada
- Hmm… może pokrowiec jakiś mi Pan doradzi? – pytam
- Tamuj leżą, Pan sobie zobaczy – pada odpowiedź.
Idę tamuj. Szukam. Wybieram blue (lubię blue). Dorzucam do kupki. Pytam:
- A może jakiś inny model by Pan doradził -
- Hmmm… bo ja wiem. A po co? – (a kto ma wiedzieć? Klient?)
- Aha, to ja dziękuję.
Nerd numer 2 zawzięcie nie podnosi oczu znad klawiatury. Nerd numer 3 śledzi z góry moje kroki w poszukiwaniu pokrowca.
Jeszcze faktura, jeszcze pakowanie i … spierdalaj Pan zdają się mówić znudzone spojrzenia.
Tak, wiem. Tendencyjne – czepiam się. Czego ja właściwie oczekiwałem? Nadskakiwania? Nie. Nawiązania rozmowy? Ubrania innego niż zestaw ‘mały nerd’? Może wyduszenia z klienta jego potrzeb? Może. Uśmiechu sprzedawcy? Zainteresowania klientem? Come one, to Polska właśnie.
Generalnie jak na faceta wchodzącego do punktu po to aby kupić a nie Apaczyć (a ja tylko paczę), wydającego skromne (chyba z skromne) sumy na netbooka, kupującego gotówką (może prowizja za sprzedaż ratalną coś zmieni) to czułem się lekko … niepożądany.
Dziwne wrażenie zostaje na tyle iż raczej z ich usług nie skorzystam …
Może przydałby się Tajemniczy Klient? A może jakiś program tożsamości samej firmy? Skąd mi się wzięły te głupie wymagania jak uśmiech sprzedawcy i zainteresowanie klientem?
//EDIT – z drugiej strony, Arek świetnie skontrował salonem Vobisu, gdzie kilku gości w ‘przykrótkich spodniach od garnituru i spoconej koszuli’ siedzi rozwalonych na kanapce z zestawiem kina domowego, przedmioty są w wypaćkanych paluchami gablotach – brakuje tylko barierek i ciapków jak w muzeum
Poziom zainteresowana taki sam.
Czy to jest problem pokolenia ’1200 brutto’ ?
Jak bezpiecznie kasować…
Nie, bynajmniej – nie konkurencję
Sprawa wygląda tak: przez kilka ostatnich lat nazbierało mi się w domu kilka(naście ehem ehem) dysków twardych. Zbierałem je metodą: kup nowy dysk, wstaw, przerzuć dane, stary dysk odłóż na półkę. Jednym rzutem wystawiłem to wszystko na alledrogo
. Jednakże w trosce o to aby dane na tychże dyskach pozostały osobiste (a nie publiczne) chciałem znaleźć jakąś metodę kasowania tychże.
Od razu wyjaśniam – nie należę do paranoików, dla których 35-krotne przejście metodą Guttmana jest tylko wstępem do dobrze zapowiadającego się czyszczenia. Uważam iż w warunkach domowych całość spokojnie załatwi jedno-przejściowe zerowanie. Do tej pory używałem do takich operacji programu DBAN – Darik’s Boot and Nuke – czyli specjalnego małego distro przeznaczonego jedynie do czyszczenia.
Użycie tegoż, niestety blokuje kompa na długie godziny, co więcej – nie radzi sobie najlepiej w przypadku urządzeń podłączonych za pomocą USB. Co w przypadku gdy chcemy wykonać to jednocześnie pracując na swoich maszynach? Dodatkowego software’u pod Windows istnieje multum – zaczynając od Erasera, na Smart Wipe kończąc. A co z Linuxem ?
Znalazłem sposoby dwa – na szybko:
1. dd – jak zwykle niezawodne.
Na wskazanym dysku zakładamy partycję podstawową, typ Linux. Tworzymy na niej filesystem np. ext3. Wykonujemy mount pod wskazanym mount pointem np. /media/disk
Teraz:
# dd if=/dev/zero of=/media/disk/zero.plk bs=8192
I niestety grzecznie czekamy (można w ramach kontroli w sąsiednim procesie odpalić ‘watch df -h’)
Po zakończeniu operacji, zakładając iż nasz dysk to sdb, kasujemy informację o partycjach i fs:
# dd if=/dev/zero of=/dev/sdb bs=8192 count=10240
Prosta operacja zerowania w warunkach domowych – zakończona.
2. shred
Co prawda shred jest przystosowany do usuwania zawartości plików, ale i z dyskami sobie poradzi
- odmontować wszystkie ew. zamontowane wolumeny z niszczonego dysku (w przykładzie: /dev/sdb)
# shred -vfz /dev/sdb
I grzecznie czekamy na zakończenie operacji (4 przebiegowej, ostatni przebieg to zerowanie)
Pytania do rekrutera – na topie – ;)
Powtarzam GL, skąd uzyskałem znakomite rady od jednej z koleżanek – HR’ek – o to warto zapytać przesłuchującego nas rekrutera
Co do pytań, które warto zadać rekruterom:
1. Jaka jest kultura organizacyjna w firmie?
2. Co należy do obowiązków człowieka na stanowisku, o które się ubiegam?
3. Jakie są godziny pracy? Jak wygląda kwestia elastyczności czasu zatrudnienia?
4. Dopuszczalne formy umowy?
5. Jaka jest struktura wynagrodzenia? Jednolite, podstawa + prowizja, jakiekolwiek premie, dodatki, narzędzia pracy?
6. Widełki płacowe – albo podaję swoje oczekiwania i pytam czy te pieniądze mieszczą się w ich budżecie. Jeśli ktoś nie umie/nie chce odpowiedzieć na to pytanie to wracam do pytania pierwszego – co z kulturą organizacyjną, skoro tak podstawowe kwestie są nieustalone/objęte straszliwą tajemnicą.
7. Jeśli mam podpisać kontrakt to powstaje jeszcze pytanie jakie są zasady współpracy – jak dużej dyspozycyjności potrzebują, czy trzeba być w biurze jak etatowcy, czy płacą za dni wolne i chorobowe itp.
Wsiąkłem w Androida…Kompletnie
Którejś z ostatnich niedziel postanowiłem wykonać dawno odkładany eksperyment z dziedziny ‘what if‘ pod swojsko brzmiącym tytułem: Co będzie, jeżeli zainstaluję sobie Androida na swoim HTC HD2?
Oczekiwałem – jak to w przypadku różnych wirtualizacji/emulacji bywało: a to szybkości działania porównywalnego z Neostradą, a to stabilności na miarę wersji alfa, opieszałości GUI i wszelakich cudów, do których systemy Windowso i Linuxo-podobne, testowane przez ostatnie lata, zdążyły mnie przyzwyczaić.
Powinni przed tym ostrzegać bo nie byłem przygotowany na szok który nastąpił. Czujcie się ostrzeżeni
Pierwszy szok to niesamowita szybkość działania. Zamiast ślamazarnie przełączać kolejne zakładki w HTC Sense tu dostałem błyskawiczne animowane przechodzenie pomiędzy opcjami menu. Zamiast w mozole widzieć pojedyncze linie kształtującego się UI, tu jestem zaskakiwany od razu etapem końcowym. Aplikacje działają stabilnie, wszystkie opcje hardware’owe działają PRZYNAJMNIEJ tak samo jak do tej pory pod kontrolą WinMo.
Ostatni tak responsywny OS pamiętam jeszcze z którychś środkowych SYmbianów na Nokii – a i to jak przez mgłę.
Drugi szok to możliwości systemu.
Ok – Gmaila, Google Apps/Maps/Docs używałem od święta, bez szczególnych atencji. Jednym klikiem i jedną synchronizacją zamieniłem telefon w wiecznie gotowy do pracy kombajn multimedialno-narzędziowy. Po dojściu aplikacji DropBox, KeePass, PayPal i last but not least: Android Market, usiadłem i zacząłem się zastanawiać jak mogłem bez tego żyć
Trzeci szok – to aplikacje przejmujące funkcje aplikacji pod WinMo. Mobipocketa zastąpił Amazon Kindle, The Core Player – Vplayer, HTC Audio – Music i tak dalej i tak dalej. Wszystko – albo free, albo za bezcen, dostarczane w kilka sekund z Android Market. Jedyną niedogodnością pozostaje Automapa – ale o tym słów kilka za chwilę.
Sam proces – nazwijmy to instalacji – do skomplikowanych nie należy. W wersji krótszej zakładam iż jesteś już posiadaczem nie stockowego ROMU drogi Czytelniku. Zestaw czynności sprowadza się (oczywiście po przeczytaniu wszystkich za i przeciw, ostrzeżeń o epilepsji oraz możliwości zbrickowania telefonu) do …. stworzenia na karcie pamięci katalogu Android i skopiowania tam wszystkich potrzebnych plików, zachowując strukturę folderów.
Zdecydowałem się na jedną z najnowszych edycji opartych na Cyanogen MOD7 (wciąż w fazie nocnych buildów)- cały wątek twórcy dostępny tutaj : http://forum.xda-developers.com/showthread.php?p=11003939
Warto upewnić się, iż na karcie znajduje się przynajmniej 1,5 – 2GB wolnego miejsca, w miarę nie sfragmentowanego (może jakiś MyDefrag przed faktem?). Pierwsze uruchomienie trwać będzie zapewne koło 8-9 minut (tworzony jest data.img), inicjalnie konfigurowany jest system.
Przeniesienie danych.
Podstawą – mówicie co chcecie – jest posiadane konta w domenie Gmail. Kontakty, kalendarz, miejsca, smsy, rejestry rozmów – wszystko trafia tam i jest dostępne, edytowalne i … wygodne.
Czym grozi taka operacja ? Teoretycznie – niczym. Android uruchamiany jest z karty SD, wyrzucając z pamięci obecny OS. Po reboocie telefonu wracamy do starego WinMO – podejmując decyzję – jedziemy na nim, czy przełączamy się na Andka. Dla ciekawskich możemy zainstalować loader – który Androida uruchomi nam automatycznie – np. po 10 czy 15 sekundach od startu romu z WinMo, lub poczeka na naszą decyzję.
Czy warto posiadać dwa systemy w telefonie? Nie wdając się w merytorykę – dla tych, którzy z dowolnych powodów MUSZĄ mieć dostęp do Windows – rozwiązanie jest idealne. Przejście na Androida to dodatkowe 30-40 sekund, lub restart telefonu. Zawsze możesz się rozmyślić, usunąć Droida z pokładu lub … zastąpić go nowszą wersją.
Dla odważniejszych – jest już wersja NAND (ROM) - http://forum.xda-developers.com/showthread.php?t=893620
Powiem od siebie – następny telefon będzie na pewno z natywnym Droidem. Goodbye Windows.
I jak to wyglądą?
SmartArray, CLI, Linux i jak tu zbadać jaki RAID mamy ?
Kiedyś trafiłem na denerwujący problem – mając dostęp tylko do konsoli serwera opartego na Debianie, musiałem zbadać jaki RAID działa na nim. Serwer oczywiście HP – co niejako pod Linuxem inklinuje użycie drivera CCISS – http://cciss.sourceforge.net/. Dodam że driver zaszyty jest we wszystkich supportowanych przez ejczpi dystrybucjach, oraz wielu nie supportowanych (Debian 5.0 bez żadnego problemu obsługuje starsze SmartArray’e).
Z pomocą przychodzi narzędzie array-info – http://sourceforge.net/projects/array-info/ dostępne razem z driverem cciss – a więc dostępne również w systemie po instalacji tegoż.
Wynik ?
serwer:/dev/cciss# array-info -d /dev/cciss/c0d0 -A Unknown Controller id 0x409c0e11 Firmware revision : 2.84 Rom revision : 2.84 1 logical drive configured.
Logical drive 0 : Fault tolerance : RAID 5 Size : 271.33 GiB (569018880 blocks of 512 bytes) Status : Logical drive is ok Spare : Not configured
2010 in review
The stats helper monkeys at WordPress.com mulled over how this blog did in 2010, and here’s a high level summary of its overall blog health:

The Blog-Health-o-Meter™ reads Wow.
Crunchy numbers
A Boeing 747-400 passenger jet can hold 416 passengers. This blog was viewed about 8,600 times in 2010. That’s about 21 full 747s.
In 2010, there were 19 new posts, growing the total archive of this blog to 65 posts. There were 45 pictures uploaded, taking up a total of 2mb. That’s about 4 pictures per month.
The busiest day of the year was November 4th with 129 views. The most popular post that day was DRBL w Lublinie.
Where did they come from?
The top referring sites in 2010 were goldenline.pl, nintendopassion.wordpress.com, google.pl, devrandom.pl, and ja.gram.pl.
Some visitors came searching, mostly for drbl, marcin bojko, full drbl, 0x800106ba, and xbmc.
Attractions in 2010
These are the posts and pages that got the most views in 2010.
DRBL w Lublinie October 2010
7 comments
O autorze April 2009
1 comment
SID a klonowanie. June 2010
4 comments
DRBL – mechanizm klonowania. June 2010
1 comment
XBMC a openSUSE 11.2 (64-bit) January 2010
Filmy z wykładu DRBL Kul Lublin
Przezwyciężając lenistwo:
Część I
Część II
Część III
Część IV
Część V
Część VI


















